|

Alergeny na wakacjach, czyli jedzenie alergika poza domem.

Alergia pokarmowa na wakacjach

Najbardziej intensywny czas wyjazdów i urlopów mamy już za sobą. Niestety, dla większości mam dzieci z dieta eliminacyjną jest to czas niczym nie różniący się od pozostałych 300 dni w roku. Skoro już przetrwałaś wakacje z alergikiem i praktykowałaś „jedzenie na mieście”, doskonale wiesz jakie to trudne zadanie. Okazuje się, że można zazdrości innym, rodzinnego obiadu w restauracji, zjedzenia lodów czy fast food z budki lub food trucka. Planowanie wyjazdów i wypoczynku kręci się wokół jedzenia i możliwości jego przygotowania. Czyste szaleństwo! Zamiast odpoczynku od codzienności masz dwa razy większe zmartwienie i stres, czy przypadkiem posiłek nie zaszkodzi dziecku. Okazuje się, że alergeny na wakacjach, są prawdziwą zmorą rodziców, Przerabiałam to już kolejny rok…dlatego postanowiłam napisać ten artykuł. Chciałabym zebrać posiadane doświadczenie, w mały zalążek praktycznej wiedzy.

Informowanie o alergenach: prawo

Zaczynając od początku, czyli od podstaw prawnych. Prawo w Unii Europejskiej reguluje obowiązek informowania klientów o obecności w pożywieniu, 14 najpowszechniejszych alergenów. Zostały one zidentyfikowane i opisane w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 z dnia 25 października 2011 r. Rozporządzenie to nakłada na producentów żywności, w tym restauratorów, obowiązek informowania o alergenach obecnych w produktach. Dotyczy się to zarówno produktów opakowanych oraz nie opakowanych, czyli tych serwowanych luzem oraz dostępnych w restauracjach, barach, lodziarniach, cukierniach czy foodtruckach oraz UberEats, Pyszne.pl itp.

Rozporządzenie Unii Europejskiej nie zakład żadnego „progu minimalnego”, który byłby graniczy dla konieczności określenia zawartości alergenu w pokarmie. Jest to bardzo kłopotliwa kwestia, ponieważ dla każdego alergika ten „minimalny poziom” jest inny. A oprócz tego, każdy alergen, ma inne właściwości w zależności od sposobu jego przygotowania (gotowanie, pieczenie, smażenie). Więcej na ten temat przeczytasz w osobny artykule dotyczącym śladowych ilości alergenu w produkcie.

W dalszej części artykułu będą dość często używała pojęcia producent żywności. Używając tego określenia, będę miała na myśli zarówno kucharzy w restauracji, piekarzy, budki z lodami, frytkami, hamburgerami, wędlinami oraz wszelkie inne, nawet wielkie koncerny spożywcze.

Zatem, każdy producent żywności oraz lokalu gastronomicznego ma obowiązek poinformowania klienta o alergenach występujących w serwowanych przez niego potrawach. Co ważne, informacja ta musi być umieszczona w miejscu dostępnym dla klienta. I już tutaj, znając rzeczywistość, dostrzegasz wielką różnicę. Sama dobrze wiesz jak ciężko uzyskać rzetelną wiedzę o składzie wędliny czy lodów, nie mówiąc już o złożonym daniu obiadowym. Brak takiej informacji, w razie kontroli lub zgłoszenia niezgodności do sanepidu, może skutkować karą upomnienia lub grzywny nałożoną na producenta.

Jeśli widzisz takie miejsce, gdzie brakuje listy alergenów lub producent/ sprzedawca nie chciał Ci jej udostępnić, powiadom o tym najbliższą stację sanepidu. Możesz to również zrobić, wysyłając maila ze zgłoszeniem lokalu do kontroli na adres: inspektorat@gis.pl

Więcej w tym temacie przeczytasz w artykule o „śladowych ilościach alergenu w produktach spożywczych”.

Pod tym względem prawo stoi po naszej stronie, a właściwie po stronie naszych alergików. Restaurator lub osoba sprzedająca żywność ma obowiązek udzielić nam informacji o składzie produktu, a w szczególności o jego alergenach.

Problemy z dostępnością składów produktów

Jak już się sama przekonałaś, prawo prawem, a rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Świadomość i znajomość obowiązującego prawa zdecydowanie jest większa w renomowanych hotelach czy restauracjach. Jednak w budce z lodami, nad Bałtykiem lub na lokalnym festynie jest już znikoma. Oprócz producentów żywności, składy serwowanych posiłków powinni znać również sprzedawcy lub kelnerzy. Bynajmniej tego się od nich oczekuje. To właśnie on, są naszą pierwszą formą kontaktu i często jedyną. Jak często spotkałaś się z aroganckim podejściem sprzedawcy? Ja osobiście wiele razy poczułam się jak matka wariatka, dopytując o składy produktów czy np. lodów.

Podam Ci przykłady odpowiedzi z jakimi ja się spotkałam. Może i Tobie się podobne trafiły…

Zawsze pytanie było takie same: Czy mogę prosić o skład… ( lodów/ sosu/ wędliny/ ciasta…)?

  • „My wszystkie produkty robimy z naturalnych składników.”
  • „A ja nie wiem, ja tutaj tylko sprzedaję”
  • „Nie znam. To kucharz robi, a my na kuchnie nie wchodzimy”
  • „Szef przywozi, od wielu lat z tej samej firmy i nigdy nikomu nic nie zaszkodziło”
  • „Gdzieś ta lista była…no patrz, jeszcze w tamtym tygodniu ją widziałam. ( a po chwili) Oj, to chyba stara, z 2018 roku…”
  • „A co może być: woda, mąka, drożdże i nic więcej” – w piekarni
  • „A czego nie może być? Bo mleka i jajek to tutaj nie ma – ( Na co ja grzecznie pytam) A jaka śmietana jest dodawana do sosu? – No jak jaka, naturalna, prawdziwa, pewnie 18%.”

Czy również usłyszałaś kiedyś podobne odpowiedzi? Opowiedz nam w komentarzu, jaka historia przydarzyła się Tobie. Pozwól, aby w ten sposób inne mamy poczuły się pewniej, walcząc o uzyskanie składu żywności, kupowanej dla swojego alergika. Z niecierpliwością czekam na Twoja historię 🙂

Składanie zamówienia

Problem z dostępnością składów produktów utrudnia złożenie zamówienia lub też zakup produktu. To powoduje, że często nie mamy ochoty się szarpać z tego typu utrudnieniami i rezygnujemy z jedzenia na mieście. Boimy się zaufać innym oraz nie chcemy „robić kłopotu” sobie i innym. Gdyby tak… pod nazwą dania była lista składników… ah, o ile ten świat byłby prostszy…

Prawda jest taka, że ciężko jest nawet złożyć zamówienie. Nie zależnie od tego gdzie jesteś oraz co chcesz kupić. Bardzo często nie możesz uzyskać rzetelnej informacji o produkcie. Prawo prawem, a rzeczywistość nie wygląda tak kolorowo. W budkach z jedzeniem lub wakacyjnych kurortach najczęściej pracują sezonowi pracownicy. Często są to dorabiający uczniowie, których właściciele nie kwapią się właściwie wyszkolić. Pokażą jedynie jak obsługiwać kasę fiskalną, jednak o liście alergenów i podstawowych zasadach zachowania higieny przy obsłudze alergika, nawet nie wspomną…

Brak podstawowej wiedzy o alergenach i zagrożeniu życia

Tak, poruszam tutaj kolejny newralgiczny problem. Kelnerzy ( a nawet kucharze), często nie zdają sobie sprawy z zagrożenia jakie może nieść nawet śladowa ilość alergenu. Mam na myśli, brudny nóż, deskę do krojenia lub łyżkę do mieszania czy nakładania. To wydają się błahe sprawy, jednak niektórych alergików mogą doprowadzić do zagrożenia życia. Podobna sytuacja ma miejsce w budkach z jedzeniem. Podam przykład lodów. Nawet jeśli znajdziesz odpowiedni skład lodów lub sorbetu, to sprzedawca musi zadbać być łyżka, którą się nakłada była czysta ( nie maczana w brudnej w wodzie z poprzednich lodów np. śmietankowych). Najbezpieczniej jest użyć osobnej, nowej łyżki lub umyć ją pod bieżąca wodą. Dopilnuj, aby sprzedawca lodów dokładnie umył łyżkę przed nałożeniem np. sorbetu dla Twojego malucha.

Zatem, zapewnienie bezpieczeństwa alergika w restauracji lub podczas „jedzenia na mieście” zależy wyłącznie od świadomości i odpowiedzialności producentów oraz kucharzy i kelnerek. Ciężko nam, rodzicom, pogodzić się z tym, że musimy zawierzyć zdrowie naszych maluszków w obce ręce. Ty, jedyna wiesz, jak bardzo musisz przestrzegać diety. Więc, jak rozwiązać sprawę z zaufanie do kelnera czy kucharza, który może nie domyć noża lub użyć brudnej deski…

Jedzenie w hotelowej restauracji

Postanowiłaś spróbować sił i udać się do hotelu. Wykupiłaś zakwaterowanie wraz z wyżywieniem. Jednak co z Twoim alergikiem? Jak jemu zapewnić jedzenie i zarazem bezpieczeństwo?

Sama borykałam się z tym przez długi czas. Do czasu, aż się odważyłam. I powiem Ci szczerze, że mam bardzo mieszane uczucia. W ubiegłym roku również próbowaliśmy sił w hotelu. Niestety z marnym skutkiem, (jak się okazało, liczba gwiazdek nie zawsze ma znaczenie…) Ten rok był znacznie bogatszy w doświadczenia związane z branża hotelarską. Moja ocena się poprawiła, jednak… nie było idealnie.

Wyżywienie alergika w hotelu: savoir vivre kontra obowiązki

Na początek przypomnę Ci, że restaurator lub hotel, przy wykupieniu pożywienia, ma obowiązek zapewnić Tobie wyżywienie. Nie zależnie czy jesteś wegetarianinem, weganinem, alergikiem czy też masz nietolerancje laktozy lub glutenu. Twoim za to obowiązkiem, jest zgłosić dietę. Oczywiście najlepiej odpowiednio wcześniej. W przypadku hotelu najlepiej jeszcze kilka dni przed przyjazdem. Dzięki temu, „kuchnia” będzie miała możliwość przygotować się na przyjęcie gościa ze specjalną dietą. Zazwyczaj, większe hotelowe restauracje mają w swoich zapasach, a nawet stałym menu mleko bez laktozy lub dania bez jajek. Jednak problem pojawia się, gdy dochodzą złożone diety, zawierające więcej niż 2 alergeny. Najtrudniej w przypadku dodatkowych alergenów, nie wchodzących do listy 14 najpowszechniejszych alergii. Mam na myśli ziemniaki, ryż, paprykę, marchewkę, owoce tj. jabłka czy też przyprawy.

Szef kuchni może się przygotować i odpowiednio zamówić produkty, które są w stanie zapewnić dla Twojego malucha bezpieczne wyżywienie. Jednak bądź przygotowana na to, że w takim układzie nie dostaniesz do wyboru pełnego bufetu dań. Kucharz, najczęściej po wcześniejszym uzgodnieniu z Toba, przygotuje odpowiednie danie. Jedno danie, które zostanie Ci bezpośrednio zaserwowane.

Utrudniony dostęp do listy alergenów

Jest też jeszcze jeden problem. Jeśli chcesz sama dobierać dania dla swojego dziecka na podstawie listy alergenów, to nie wszędzie ją znajdziesz. Prędzej taką listę otrzymasz w restauracji, niż podczas hotelowego wyżywienia. Prawda jest taka, że każdy posiłek jest „podpisany” etykietą. Na tej etykiecie powinny znajdować się występujące w daniu alergeny ( te z listy 14 alergenów) lub przynajmniej cyferki. Cyferki są odniesieniem do ogólnej listy wywieszonej w łatwo dostępnym miejscu. I tutaj kolejny niuans… nie zawsze tak jest.

Lista ta często nie jest wywieszona w widocznym miejscu. Zdarzały się sytuacje, że wisiała „schowana” za ekspresem do kawy lub nawet za barem. Czyli trzeba było się o nią upominać. Jak już wiesz, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Jednak piszę tutaj o tym jak jest, a już wiesz, że nie jest łatwo.

Postawa personelu hotelowego

Kolejny aspekt, to podejście personelu do obsługi wymagającego gościa. Krótko mówiąc ich chęci. Pracownicy obsługi, kelnerzy i kucharze, potrafią wykazać się wyrozumiałością i chęcią pomocy. Niestety, na dzień dzisiejszy, nie mogę tego powiedzieć o kadrze zarządzającej. Podczas naszego 5 dniowego pobytu w hotelu, miałam przyjemność rozmawiać z managerem hotelu w sprawie wyżywienia mojego synka. Rozmowa miała na celu, zachęcenie mnie do samodzielnego gotowania w pokoju, gdyż nasz pokój posiadał aneks kuchenny… Celowo rezerwowałam taki pokój. Chciałam mieć alternatywę, gdyby okazało się, że synek nie może nic zjeść „na ciepło”…

Emocje rodziców alergika

Nie wiem jak z tym bywa u Ciebie. Jednak ja do tej pory nie przywykłam do nieustannego pytania się o składy produktów. Może inaczej, to ujmę. Wiem, że muszę. Wiem, że mam prawo i wiem, że mogę. Jednak spojrzenie sprzedawców lub kelnerów…albo osób w kolejne za mną…powodują, że mam ochotę wyjść i nic nie kupić. Społeczeństwo nie przywykło jeszcze to tego, że dopytujemy się o składy produktów, ze względu na bezpieczeństwo naszych dzieci. Traktują to jako naszą fanaberię lub stratę czasu. A tak naprawdę, informacja ta jest dla nas na zasadzie KUPIĆ – NIE KUPIĆ. Często również pokrywa się z chęcią podania dziecku czegoś innego. Czegoś, czego jeszcze nie jadło, przy tak ograniczonej diecie. To Ty widzisz uśmiech swojego dziecka, gdy zjada po raz pierwszy np. pączka ( bo udało Ci się kupić wegańskiego), albo radość, że je razem z rodziną lub kolegami na lokalnym festynie.

Jak przygotować się na obsługę alergika

Uważam, że nasze poczucie winy i zakłopotanie wynika z nieprzygotowania lokali gastronomicznych ( oraz sklepów) do obsługi osób będących na dietach. Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdybyśmy już na etapie wybierania produktu/ składania zamówienia mogły dokładnie poznać składy dania. Kroplą w morzu takich potrzeb, byłaby przynajmniej łatwo dostępna lista alergenów ( tak jak nakazuje to ustawa). Zastanawiasz się zatem, jak taki restaurator może to zrobić: Oto kilka moich podpowiedzi:

  1. Jeśli składasz zamówienie na podstawie menu (jak w restauracji) warto, aby przy nazwie dania zostały umieszczone przynajmniej numerki. Cyfry miały by swoje odwołanie w przywołanej np. na końcu listy dań tabeli najpowszechniejszych alergenów.
  2. Jeśli składasz zamówienie dań w formie bufetu ( jak lodziarnia, bufet w hotelowej restauracji, foodtruck itp.) warto, aby na etykiecie z nazwą dania (lub jego składnika tj. surówka) znajdowały się cyfry. Odpowiedniki tych liczb oznaczające alergeny, zostałyby umieszczone w przedniej części kasy lub szybie lodówki, aby były dobrze widoczne i łatwo dostępne.
  3. W menu lub w katalogu sprzedawanych produktów, mógłby znajdować się cały skład dań i jego elementów. Ważne, aby te katalogi były łatwo dostępne (bez angażowania sprzedawcy).

Brak zaufania do obsługi

Zwróć uwagę, że nie sugeruję rozwiązania typu: zapytaj kelnera lub sprzedawcę. Możesz w tej kwestii mieć inne zdanie niż ja. Jednak osobiście nie mam wystarczająco dużo zaufania do osób serwujących jedzenie. Nawet jeśli poinformuje mnie o składzie danego dania, to nie mam pewności czy szef kuchni poinformował kelnera o zmianie i składzie używanego np. masła lub zmianie dostawcy pieczywa. Jak dla mnie jest to już zbyt długa droga przekazywanych informacji. Może coś się zmienić, zapomnieć itp. a w końcu chodzi o życie mojego dziecka.

To powoduje, że obecnie mam zaufanie jedynie bezpośrednio do kucharzy (chociaż ograniczone) lub list gdzie jest napisane czarno na białym czego mogę się spodziewać.

Obiad w Orientarium w Łodzi

Postanowiłam, że zamieszczę kilka zdań mojej opinii właśnie o restauracji „Pora Karmienia”, ponieważ urzekło mnie podejście szefa tamtejszej kuchni. Podczas wizyty w Orientarium w Łodzi, na terenie obiektu jest restauracja, z której usług postanowiliśmy skorzystać. Zaznaczę, że restauracja serwuje dania w formie bufetu. Nasza wizyta w tej restauracji przebiegała następująco:

Na samym początku zgłosiłam do Pań nakładających dania, że potrzebuje listy składników, ponieważ mamy na pokładzie silnego alergika. To był pierwszy etap „naszej kulinarnej podróży”. Do ręki otrzymałam listę serwowanych dań z oznaczonymi alergenami wchodzącymi w skład „parszywej 14”. Jednak ze względu na złożoność alergii mojego synka oraz brak podpisanych etykietami dań musiałam skorzystać z pomocy kolejnej Pani. Okazało się, że Pani nie znała odpowiedzi na moje pytane dotyczące dokładnego składu dań. Zatem do rozmowy został zaproszony kucharz. Kucharz dość lakonicznie próbowała odpowiadać na moje pytania. Jego odpowiedzi były w stylu: „Dajemy same naturalne składniki: sól, mąka i pieprz. Co innego może być?”

Szef kuchni w restauracji „Pora Karmienia”

Na szczęście, sytuację uratował szef kuchni, który po krótkiej chwili włączył się do rozmowy. Rozmowa w tym momencie nabrała zupełnie innego wymiaru. O ile na początku miałam wrażenie, że nie uda mi się skomponować bezpiecznego posiłku dla mojego syna, tak podczas tej rozmowy zmieniłam zdanie. Kompetencja oraz wyrozumiałość szefa kuchni, pozwoliła nam na bezpieczne zjedzenie rodzinnego obiadu. Napomnę jeszcze jedną rzecz. Oprócz otrzymania wspomnianej listy, otrzymałam od szefa kuchni dokładne informacje o składzie poszczególnych dań. Dodatkowo, jedzenie dla syna, zostało osobno przygotowane i przyniesione do stolika. Zostało to zaproponowane w celu ograniczenia ryzyka „zabrudzenia” dania innym alergenem podczas nakładania. Rozwiązanie fenomenalne! Dzięki temu czułam się potraktowana z szacunkiem i należycie „obsłużona”.

W tym miejscu składam serdeczne podziękowania szefowi restauracji „Pora Karmienia” w Łodzi, za przyjemne uzupełnienie miłego pobytu w Orientarium oraz bezpieczne nakarmienie naszych brzuszków.

Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie wtrąciła swojego ALE…

  • Ale… gdyby lista alergenów była ogólnie dostępna, nie musiałabym stać w kolejce do pierwszej Pani, aby ją otrzymać
  • Ale… gdy dania były podpisane etykietami, nie musiałabym prosić drugiej Pani o pomoc
  • Ale… gdyby na etykietach były zawarte cyfry z odniesieniem do listy alergenów, nie utworzyłabym za sobą kolejki zniecierpliwionych ( bo głodnych) osób.

Podsumowanie

Jedzenie alergika na mieście i podczas wyjazdów, szczególnie kilkudniowych, jest wyzwaniem. Czasami graniczy wręcz z cudem, czasami z dużą dozą cierpliwości i pomysłowości. Na pewno decydując się na takie rozwiązanie musisz pamiętać o kilku najważniejszych kwestiach:

  1. Producent żywności ma obowiązek udostępnić CI informacje o składzie produktu.
  2. Masz prawo dopytywać się o składy produktów i w razie nieudostępnienia możesz składać tzw. „donos”.
  3. Miej ograniczone zaufanie do pracowników tymczasowych. Staraj się pozyskiwać informacje ” u źródła”.
  4. Staraj się być uprzejma i miła, wtedy zazwyczaj więcej można osiągnąć i się ugadać. Roszczeniowy i wyniosły ton zostaw sobie na czas ewentualnych trudności i kłopotów.
  5. Jeśli decydujesz się na dłuższy popyt w hotelu, pomyśli o pokoju z aneksem. Da Ci to dodatkowy bufor, gdyby jednak nie udało Ci się dogadać z zarządcą hotelu/ pensjonatu.
  6. Zawsze miej przy sobie leki odpowiednie dla swojego dziecka. Pomimo największych starań z Twojej strony lub ze strony sprzedawcy / kucharza pomyłki się zdarzają. Musisz mieć przy sobie leki dostosowane do stanu zdrowia twojego maluch ( np. EpiPen, Ventolin, Zyrtec lub inne).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jeden komentarz